|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
Diagnoza choroby nowotworowej
Reakcje na podejrzenie i rozpoznanie choroby nowotworowej.
Jeszcze kilka lat temu diagnoza choroby nowotworowej była postrzegana przez większość społeczeństwa jako wyrok śmierci. W wyniku tego wiele osób nie zgłaszało się do lekarzy czy szpitali nawet, gdy występowały u nich niepokojące objawy. Pomimo, że od tego czasu świadomość społeczeństwa na temat chorób nowotworowych znacznie wzrosła, nadal liczba osób, które zgłaszają się do lekarzy zbyt późno, żeby można było udzielić im skutecznej pomocy medycznej, jest zastraszająco duża. Wynika to przede wszystkim z lęku przed samą diagnozą jak i strachu przed niejednokrotnie uciążliwym leczeniem. Każdy z nas chce wierzyć, że jest zdrowy, dlatego ludzie nieraz bagatelizują objawy, nawet takie, które ewidentnie sygnalizują chorobę. Jakiś mały guzek, zgrubienie, krwawienie – wszystko jesteśmy sobie w stanie wytłumaczyć inaczej. Tym samym odwlekamy moment przyznania się przed samym sobą, że z naszym organizmem dzieje się coś złego. Sytuację dodatkowo pogarszają panujące powszechnie mity na temat raka oraz zasłyszane tragiczne historie na temat przebiegu choroby, czy też niewydolności służby zdrowia w walce z nowotworem.
Ponieważ metody leczenia oraz leki są nieustannie udoskonalane, rokowania w początkowych fazach choroby są coraz lepsze. Dlatego właśnie niezwykle ważna jest szeroko rozumiana profilaktyka chorób nowotworowych, poszerzanie świadomości społeczeństwa na temat chorób, obalanie mitów, wyrobienie nawyku regularnych badań profilaktycznych i ogólnie dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne.
Etap chorowania jeszcze przed diagnozą może przebiegać zupełnie bezobjawowo lub mogą występować jakieś symptomy, które często bywają lekceważone ze strachu, obawy, że może to być coś groźnego – w myśl „lepiej nie wiedzieć”. Rolą osób bliskich, przyjaciół, znajomych jest wspieranie osoby do pójścia do lekarza. Jeżeli jakaś osoba przyznaje się nam, że ma jakieś objawy, ale że to na pewno nic takiego, to naszym zadaniem będzie nakłanianie jej, aby poszła do lekarza i się przebadała. Choroba im wcześniej wykryta, tym łatwiejsza do leczenia.
Diagnoza choroby nowotworowej, niezależnie od wieku czy płci, zawsze jest szokiem dla pacjenta. Najczęściej pacjent automatycznie reaguje zaprzeczeniem – to nie ja, to nie mogło mi się zdarzyć, pomylili się. Jest to reakcja jak najbardziej naturalna, nawet jeżeli osoba podejrzewała, że coś może być nie tak z jej zdrowiem. Moment przekazywania diagnozy jest dość specyficznym momentem, do którego niestety nie zawsze przywiązuje się odpowiednią wagę. Może się zdarzyć tak, że pacjent usłyszawszy, że cierpi na nowotwór, nie jest już w stanie przyjąć żadnych innych informacji, po prostu jest w takim stanie psychofizycznym, że jego racjonalny umysł po prostu chwilowo się wyłącza, na rzecz emocji. Pacjent po wyjściu z gabinetu wie tylko, że ma raka, jest sparaliżowany strachem, nie był w stanie pomyśleć żeby o cokolwiek ważnego dla siebie zapytać. Wymaga trochę czasu, aby móc racjonalnie pomyśleć o całej sytuacji, podjąć jakieś decyzje, skonsultować się z rodziną. Jeżeli chory niewiele pamięta z rozmowy z lekarzem, należy pójść przygotowanym na kolejną wizytę. Gdy jest taka możliwość osoba bliska czy ktoś z rodziny może wybrać się razem z pacjentem na to spotkanie, można także spisać na kartce ważne pytania, które chciałoby się zadać lekarzowi. Lekarze powinni mieć na uwadze, że dla chorego taka informacja jest zwykle tak wielkim szokiem, że reakcje mogą być bardzo różne, ale że można być prawie pewnym, że pacjent z podanych informacji niewiele był w stanie przyswoić i zapamiętać.
Życie pacjenta z rozpoznaniem choroby nowotworowej dzieli się na dwie fazy: życie przed i życie po diagnozie.
Znana lekarka Elizabeth Kübler-Ross, autorka książki „Rozmowy o śmierci i umieraniu”, wyróżniła pięć stadiów choroby od diagnozy do umierania:
- zaprzeczenie
- złość (kiedy do pacjenta dociera, że jest chory, pojawiają się pytanie dlaczego ja?)
- targowanie się
- załamanie, czasem depresja (smutek, żal, rozpacz)
- akceptacja (pogodzenie się z sytuacją).
Fazy te są umowne, nie muszą występować u pacjentów w takiej kolejności, nie każdy pacjent przejdzie przez wszystkie te stadia, różny może być czas trwania poszczególnych etapów. Tworzą one jednak pewien schemat wedle, którego może przebiegać proces chorowania danej osoby i być może, dzięki któremu łatwiej jest czasem zrozumieć zachowanie się pacjentów.
Diagnoza może wywołać całą gamę różnych, przeplatających się, nawet skrajnych, emocji, emocje te nie są niczym złym, są naturalną reakcją na tak trudną sytuację. Pacjenci mogą czuć niedowierzanie, żal, rozpacz. Mogą czuć zazdrość w stosunku do osób zdrowych. Niektóre osoby mogą myśleć życzeniowo, obiecywać poprawę, mogą próbować targować się z życiem. Niezależnie jednak od rodzaju reakcji pacjentowi po rozpoznaniu choroby towarzyszy lęk.
Część pacjentów w krótkim czasie jest w stanie przyjąć do wiadomości diagnozę i przejść do kolejnego etapu „chorowania”. Istnieje jednak grupa osób, które będą zaprzeczać chorobie dłużej i ani rodzina, ani nikt inny nie może na siłę mu tłumaczyć, że jest chory. Może być tak, że w danej chwili pacjent po prostu nie jest jeszcze w stanie zmierzyć się z prawdą, może potrzebować więcej czasu, aby świadomie przyjąć, że teraz jego sytuacja całkowicie się zmieniła. W skrajnych przypadkach zaprzeczenie chorobie może trwać nawet do samego końca - śmierci pacjenta, wtedy pacjent odchodzi niepogodzony ze swoim losem. Jednak nie jest to rolą ani rodziny, ani lekarza, aby „na siłę” uświadamiać pacjenta, że odchodzi. Chory do końca decyduje o swoim życiu, o tym czy chce wiedzieć czy nie.
Jeżeli pacjent oswoi się z diagnozą, świadomie przyjmie do wiadomości, że choruje może się pojawić różne podejście do chorowania. Niektóre osoby zdają się na los – „co ma być to będzie, ja i tak nic nie mogę zrobić”. Są to osoby, które charakteryzuje bezradne nastawienie, będą przekonane, że to już koniec i wszystko jest przesądzone. Odczuwają one lęk, przygnębienie, ale zachowują się biernie. Niestety wedle badań jest to najgorzej rokująca grupa osób. Należy w takim wypadku podejmować próby motywowania pacjenta do walki z chorobą, do znajdywania celów życiowych, dla których warto być zdrowym.
Jest także grupa pacjentów walczących - tych, którzy wedle wszystkich badań nad chorymi (nie tylko chorymi onkologicznie, ale także na inne choroby) mają największe szanse na wyzdrowienie. Pacjenci nastawienia na walkę, aktywni i optymistyczni, niejako mobilizują samych siebie i swoje organizmy do walki, do przeciwstawiania się obcym, chorym komórkom. A wiadomo, że nastawienie psychiczne pacjenta może mobilizować jego układ immunologiczny i wzmagać jego pracę, a co za tym idzie zwiększać prawdopodobieństwo pomyślnego przebiegu procesu leczenia.
Jest także taka grupa pacjentów, którzy paradoksalnie czerpią korzyści z chorowania, nie werbalizują tego, nie mówią o tym, ale choroba to dla nich wygodna sytuacja. Przyczyny mogą być różne – mogą to być osoby postrzegane przez całe życie jako wyjątkowo silne i w związku z tym przez wiele lat wszystko było na ich głowie, ale mogą to być także osoby, którym od małego mówiono, że nie należy okazywać troski, czułości, bo oznacza to słabość. Wtedy choroba jest dla nich rodzajem ulgi, usprawiedliwienia, że teraz zachowują się w ten sposób, bo są chorzy, więc im wolno. Jest to bardzo trudna sytuacja, gdyż ci pacjenci podświadomie nie chcą wyzdrowieć, więc mobilizowanie ich do walki z chorobą jest bardzo trudne, a nieraz niemożliwe.
W każdym z etapów chorowania niezwykle ważna jest rola wsparcia, jakie udziela choremu jego rodzina i bliscy. To oni, nieraz są czynnikiem motywującym, początkowo do zgłoszenia się do lekarza w ogóle, a następnie do walki z chorobą. W trudniejszej sytuacji są osoby samotne, niemające bliskich znajomych czy przyjaciół. Wtedy należy szukać im jakiś punktów zaczepienia - nadziei, planów, marzeń, dla których uznają, że warto żyć i walczyć. Drugim niezwykle istotnym czynnikiem wpływającym na proces chorowania pacjenta jest kontakt z lekarzem. To często od lekarza zależy, czy po pierwszej wizycie chory zgłosi się na kolejne wizyty i badania, czy będzie miał poczucie, że warto walczyć i zmagać się z chorobą, bo jest nadzieja.
Agnieszka Karpińska |
|
|